img

Sri Lanka - relacja z tej niezapomnianej podróży!

Wszyscy aktualnie marzną w Polsce i odśnieżają co rano auta, a ja tymczasem leżę sobie na plaży i wygrzewam się jeszcze. Wprawdzie aż mi się przykro robi na myśl, że już pojutrze czas wracać do domu, ale za to z rozrzewnieniem wspominam minione dwa tygodnie i te rewelacyjne zimowe wakacje na Sri Lance. To niewielkie państewko położone na wyspie Cejlon okazało się być istną perłą.

Zaraz po przylocie zameldowałam się w hotelu w Waikkal, na północ od stolicy kraju, Kolombo. Czekały mnie intensywne dni pełne przygód i zwiedzania, więc pierwsze dwa dni postanowiłam poświęcić na relaks na tutejszej rajskiej plaży i przyzwyczajenie się do różnicy czasu - w Sri Lance jest o cztery i pół godziny później niż w Polsce, więc początkowo, gdy wszyscy kładli się spać, ja czułam, że wieczór dopiero się zaczyna.

Samo Waikkal to nadmorska wioska, która nie ma zbyt wielu atrakcji. Dużym plusem są tutaj natomiast piękne plaże, czysta woda, biały piasek i niewielu turystów, w porównaniu choćby z sąsiednim, nieco większym i bardziej zatłoczonym Negombo.

Po dwóch dniach słodkiego lenistwa rozpoczęłam prawdziwą przygodę. Sri Lanka, choć leży na niewielkiej wyspie, ma do zaoferowania naprawdę wiele! W ciągu kolejnych czterech dni objechałam wyspę wzdłuż i wszerz, odwiedzając najbardziej niesamowite miejsca.

Na pierwszy ogień ruszyłam w kierunku centrum wyspy, gdzie znajduje się Sigiriya. To wielkie wzgórze, na szczycie którego znajdują się ruiny twierdzy. Jej historia sięga V w.n.e. Z góry rozciąga się też obłędny widok na okolicę, jak okiem sięgnąć całkiem zieloną. Sama skała też wygląda dość wyjątkowo, wystając niemal pionowo nad lasami. Ta formacja to pozostałość po wygasłym wulkanie, bryła magmy, obecnie przyciągająca wielu turystów.
Tego samego dnia odwiedziłam też Habaranę, niewielkie miasteczko, gdzie po raz pierwszy tak bardzo z bliska miałam okazję zobaczyć słonia! Była też okazja napić się prawdziwej celjońskiej herbaty i po prostu zobaczyć, jak żyją tu ludzie.
Kolejny dzień przyniósł jeszcze więcej wrażeń. Najpierw Dambulla, gdzie znajduje się Złota Świątynia, niesamowity zespół pięciu jaskiń wypełnionych malowidłami i statuetkami Buddy. Obecnie wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a jej historia sięga I w.p.n.e. Niewiarygodne! Każda z jaskiń robi na mnie naprawdę ogromne wrażenie, ale zwiedzenie wszystkich trwa kilka godzin, więc pozostaje czas na kolejne atrakcje.
Kolejny punkt programu okazał się dla mnie najciekawszy na całym wyjeździe. W Matale, mieście położonym nieco bardziej na południe, znajduje się Ogród Przypraw. Do tej pory nie miałam pojęcia, jak w naturze wygląda pieprz, czy cynamon. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć je w formie roślin, a nie proszku w saszetce. Przewodnik opowiedział mi wiele ciekawych rzeczy o ziołach i przyprawach, zatonęłam wśród barw i zapachów. Tego z pewnością nigdy nie zapomnę.

Podobne wrażenie zrobiła na mnie plantacja herbaty, którą odwiedziłam kolejnego dnia. W fabryce w Nuwara Eliya istnieje możliwość wzięcia udziału w degustacji, a nawet zobaczenia procesu przygotowania herbaty do sprzedaży. To kolejna rzecz, która kompletnie zmieniła moje spojrzenie na coś, co przecież znałam całe życie!

Na koniec ruszyłam na południe wyspy, przez przepiękne góry. Soczyście zielone krajobrazy dookoła, ciepłe powietrze, czysta egzotyka! A wisienką na torcie było safari w Parku Narodowym Yala. Przejazd jeepem przez park dał mi szansę zobaczyć słonie i wiele gatunków małp a nawet lamparta! Zobaczyć w naturalnych warunkach te zwierzęta to zupełnie inne wrażenie, niż widzieć je w ZOO.

Tak minęły prawie dwa tygodnie urlopu. Już pojutrze będę w kraju, ale zanim to nastąpi wciąż korzystam ze słońca, wody i piasku na plaży Tangalla. Relaks do samego końca!

Zobacz również